niedziela, 21 sierpnia 2016

Czas na wiedźmy: recenzja gry Assassin's Creed Unity.

Dzisiaj zajmę się recenzją gry Assassin's Creed Unity. Zdarzenie niecodzienne, bo chyba jeszcze nigdy nie wygłaszałam opinii na temat gry. Nie będzie standardowo, bo na komputerach się nie znam. Jestem typowo niedzielnym graczem. Szukam bardziej ciekawej historii niż trudnej rozgrywki. Mam nadzieje, że komuś z Was przyda się moje małe podsumowanie tej przygody. ;)
A jeśli chcielibyście poczytać ogólne informacje o serii Assassin's Creed, zapraszam do zapoznania się z moim wpisem Czas na wiedźmy: seria Assassin's Creed. *

* Jedna mała uwaga: wpis został zrobiony przed premierą gry Assassin's Creed: Syndicate oraz przed zwiastunem do filmu Assassin's Creed. Dlatego niektórych newsu nie posiada.

Enjoy!

(NIE)PODSUMOWANIE


Mimo że podsumowanie, jak sama nazwa wskazuje, powinnam dać na koniec, postanowiłam iż zacznę od niego recenzje Unity.

Akcja dzieje się pod koniec XVIII w., przeważnie w Paryżu. Głównym tematem jest francuska rewolucja, która zmienia miasto w miejsce niebezpieczne, pełne przemocy i zbrodni. Tym razem bohaterem jest Arno Dorian, który w dzieciństwie traci ojca. Przygarnia go ojciec Elise (która w przyszłości od czasu do czasu towarzyszy mu w wypełnianiu misji). I on również w końcu zostaje zamordowany. Wtedy Arno postanawia go pomścić. Dołącza do zakonu asasynów.

Mówiąc krótko, spadek jakości serii notowałam już od Assassin’s Creed III. Po w miarę dobrej III i IV (mimo wad, dało się grać), w końcu musiało coś pójść nie tak na całej linii. Potencjał tej historii został zmarnowany, co jeszcze długo będę wypominać Ubisoftowi. Rewolucja była doskonałym powodem do walki Asasynów z Templariuszami, a jedyne co wyciągnęli twórcy to osobista zemsta. Niby czasami były odwołania do różnego postrzegania wolności, ale bez żadnych morałów, tak od niechcenia.

Niestety poza ładnym tłem, graficznym i historycznym, oraz niektórymi, fajnymi nawet, nowymi rozwiązaniami, Unity leży i kwiczy. Widać, że twórcy skupili się niemalże prawie w 100% jedynie na oprawie graficznej niż na sensie fabuły. Ładny obrazek z pustką w środku.

Reasumując, miło spędziłam czas z Unity, jednak gdyby ta część nie powstała, nie żałowałabym.
I w tym tkwi cały problem Unity

źródło: wall.alphacoders.com


RADY:


Zanim przejdziemy do zalet i wad, wskazówki ode mnie. Zastosujcie je, a życie będzie łatwiejsze. ;)


  • umiejętność wytrychu - najlepiej od razu w tą umiejętność zainwestować, bo często ułatwia one wypełnianie misji; zresztą parę grosza też może wpaść, bo sporo skrzyń ze złotem jest zabezpieczonych; należy również pamiętać o liczbie wytrychów, żeby się potem nie stresować, że parę się ułamało, a ja nie mam więcej
  • posiadanie sztyletów i pistoletu - bardzo się przydają, bo nie zawsze można podejść do wroga; pistolet jest korzystniejszy, bo niektórzy przeciwnicy są odporni na sztylety
  • inwestycja w Cafe Theatre - to główna siedziba bohatera; tu też warto od razu na pełen obrót wypełniać misje z nią związane i remontować ten budynek; dochód z tego przybytku jest stały, a za pieniądze kupuje się broń, ekwipunek i odzież dla Arno
  • cierpliwość - misje w Unity wymagają często dużo czasu, energii i właśnie cierpliwości; znacznie milej się je wtedy wypełnia; o ile kiedyś wolałam siekankę, teraz zaczęłam doceniać przemyślane kroki w wykonywaniu zadania
  • misje poboczne - warto się cieszyć tymi misjami, bo misja główna jest krótka i mniej interesująca
  • punkty i umiejętności za misje multiplayer - warto wypełniać misje przeznaczone raczej dla trybu multiplayer; z nich również ma się punkty, za które można kupić umiejętności dla Arno (szkoda że niektóre przydatne umiejętności udało mi się nabyć dopiero prawie że na koniec historii..); jeśli nie lubisz grać online, można zadanie wykonać w sesji prywatnej (niestety jest to trudniejsze.. zwłaszcza na początku drogi z Unity)

źródło: blog.ubi.com


PLUSY


+ misje poboczne
Takie misje to zabójstwo, kradzież, śledzenie.. Czyli wszystko to, co było. Jednak misje są w miarę dobrze poprowadzone i przyjemnie się je wypełnia. Różnych ciekawych rzeczy można przy okazji się dowiedzieć o tym okresie w historii. W Unity pojawił się również nowy rodzaj misji pobocznych, a mianowicie śledztwa. Chociaż to tylko z początku sprawiało mi radość, potem jakoś denerwowało. Trzeba było latać z jednego miejsca śledztwa na drugie i pełno świadków przesłuchiwać. Bardzo żmudna robota.

+ ratowanie tłumu
Świetne było zbieranie bonusów za ratowanie tłumu. Mimo że często traciłam czas, przystając by pomóc jakiemuś obywatelowi, chętnie to robiłam. Niekiedy to większą radość mi sprawiło niż rozbudowane misje.

+ Elise
Postać kobieca była naprawdę interesująca. Zadziorna, energiczna, Arno wypadł przy niej na flegmatyka. Żałowałam nawet, że nie ma możliwości poznania historii z punktu widzenia Elise. Ale na pewno misje, w których Arno i Elise łączyli siły były najlepsze.

źródło: assassinscreed.wikia.com

+ rozwiązania z poprzednich części AC
Podobało mi się, że zostały liny między dachami, co znacznie ułatwiało przemieszczanie. I możliwości poruszania się po drzewach, chociaż za wiele ich nie było.

+ nowe rozwiązania
Na przykład wprowadzenie możliwości efektownego przemieszczania się w dół budynku. Albo ulepszona możliwość skradania się i ukrywania.

źródło: escapistmagazine.com

+ sposób wykonywania misji 
W głównej linii fabularnej było coś takiego jak okazje, które pomagały w zakończeniu zadania. Co prawda mogło to być bardziej rozbudowane, by gracz miał możliwość wyboru spośród kilku okazji, jednak to szczegół.

+ czas akcji 
Fakt, że mdło przedstawiony został ten okres w historii, ale sam pomysł zaliczam do plusów.

źródło: amazon.com

+ wygląd Francji i jej mieszkańców
Nie raz i nie dwa zdarzało mi się przystanąć i podziwiać widoki. Niekoniecznie z góry, ulica też się pięknie prezentowała z dołu. Tłum był ciekawie odziany.

źródło: tousgamers.fr
+ życie tłumu
Bardzo interesujące były czynności wykonywane przez mieszkańców Paryża. Tu ktoś rozmawiał, tam ktoś się bił, kogoś aresztowali, ktoś inny wygłaszał przemówienie albo podpalał stos. Piękna różnorodność.


MINUSY


- Arno 
Jakoś nie mogłam przekonać się do głównego bohatera. Nie pasował mi on z charakteru do tych czasów. Brakowało mi życia w jego zachowaniu, był zbyt słodki jak dla mnie. Nawet jego niesubordynacja wychodziła bez przekonania.

źródło: dailymotion.com

nijaka główna linia fabularna
Gdyby ktoś mnie zapytał, co działo się w Unity, odpowiedziałabym: rewolucja. Bo nic innego nie jestem w stanie powiedzieć. Nie było żadnych scen ze współczesnych czasów. Nie wiedziałam tak naprawdę kim jestem, po za Arno.

- brak ciekawej postaci, w roli pomocnika/mentora, przy boku Arno
Tą rolę niejako spełniali w Unity Napoleon Bonaparte czy Marquis de Sade, ale pojawiali się tak rzadko, że mogłoby ich w ogóle nie być. Postaci poboczne ogólnie było słabo nakreślone.


źródło: assassinscreed.wikia.com
źródło: artstation.com

- współpraca
Nie spodobało mi się wprowadzenie multiplayer. Nie lubię takiego sposobu rozgrywki i przeważnie ją ignoruję. A tu niestety wychodziło mi to na gorsze, bo z misjami, za które mogłam uzyskać dodatkowe punkty, musiałam się sama męczyć (można je było prywatnie rozgrywać) albo w ogóle ich nie ruszyłam, bo nie dałam rady. O tyle dobrze, że nie były one misjami głównej linii fabularnej.

źródło: moddb.com

- zbyt dużo ludzi na ulicach 
Naprawdę ciężko się było przemieszczać. Denerwował mnie też brak środku transportu. Czasami chciało się trochę popodziwiać miasto (punkty szybkiej podróży oczywiście były), niekoniecznie z dachu, ale nie było na to sposobu. Podczas biegu po ulicy trzeba było patrzeć pod nogi, co było bardzo czasochłonne. Więc tego za bardzo nie praktykowałam.

źródło: thegamesmachine.it

- duże wymagania sprzętowe
Jest to pierwsza część, która nie działa na moim komputerze. Musiałam skorzystać z innego. Nie sądzę, by każdego fana AC było stać na co roczną wymianę PCeta. Szkoda, że teraz grafika jest istotniejsza niż historia.

- walka, wrażliwość przeciwników
Chodzi mi o wszelkiego rodzaju strażników. Strasznie mnie denerwowało, że wszyscy na raz napierają, a tu nawet nie widzę połowy z nich. Kamera bardzo fortunnie się ustawiała, nie mówiąc, że często miejsce do walki było wielkości szpilki. Irytujące było też to, że nie można było przybrać żadnej taktyki, bo atakowali wszyscy na hurra. System walki do wymiany...
A strażnicy wrażliwi do przesady. Szybciej mnie zauważali niż weszli w pole mojego widzenia.

- błędy 
Czy to w formie utknięcia Arno w ścianie czy rozłażenia się postaci. Można było dostać furii, np. kiedy Arno nie wbiegał na ścianę albo zacinał się pomiędzy osobami i nie można go było wydostać. Zwłaszcza, gdy było się w trakcie pościgu albo... ucieczki i czas się bardzo liczył.

źródło: mukeshbalani.wordpress.com

źródło: thequest.cz

wtorek, 9 sierpnia 2016

Czas na wiedźmy: początek mojej przygody z Wattpad.

Od niedawna zaczęłam korzystać z serwisu o nazwie Wattpad. W sumie konto założyłam prawie rok temu, ale cały czas nie miałam odwagi, by coś upublicznić. Pewnego dnia się zawzięłam i voilà!

Na razie realizuję dwa tomy wierszy:
  • Dźwięki Duszy. Zwierciadło Sztuki wiersze inspirowane literaturą, kinem i muzyką;
  • Dźwięki Duszy. Melodia serca - główną inspiracją jest tu życie, moje doświadczenia i przemyślenia.



Ideą serii Dźwięki Duszy jest pokazanie, że każdy ma w sobie melodię, ale nie każdy potrafi ją odczytać. 

- To niemożliwe - zaprotestował Michaś. - Przecież nikt nie słyszy, jak drzewa rosną. Nie ma takiej melodii. 
- Nie znasz się na tym mój mały - przerwał mu pan Gałązka. - Oczywiście, że jest taka melodia. Wszystko na świecie ma swoja melodię.*

Jakiś czas temu zamieściłam na blogu (główna kolumna, nad postami) odnośnik do mojego profilu (myślę, że na stałe ;)). A dzisiaj, na potrzebę tego postu, zamieszczam go tutaj, poniżej.

Zatem gdyby ktoś z Was, drodzy Czytelnicy, był zainteresowany moją poza blogową twórczością, serdecznie zapraszam na mój profil na ‪Wattpad.

Mam nadzieję, że przy okazji również znajdę coś, wiersze czy opowiadania, dla siebie. Bo inspiracji nigdy za wiele. ;)





Żyjemy przecież tak cicho, a nasze największe katastrofy wydarzają się tak głęboko w nas, że na naszej powierzchni pojawiają się tylko odległe fale.
Rainer Maria Rilke - Druga strona natury. Eseje, listy i pisma o sztuce


Pamela Lyndon Travers – Mary Poppins otwiera drzwi


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...