środa, 23 grudnia 2015

Czas na wiedźmy: kot - najlepszy przyjaciel człowieka. Miau..... i Wesołych Świąt! :)

Długo się zastanawiałam się nad tym, o czym ma być ten post. Ze względu na przeciążenie mojego (biednego!) mózgu przyszłą sesją (a nawet dwoma..), zakupami świątecznymi (ufff, prezenty na szczęście już kupione i niektóre z nich już rozesłane), zdecydowałam się postawić na coś niewymagającego.
Zresztą rozumiem, że w tym okresie mało kto czyta coś bardziej obszernego niż hasztagi na insta...
... Ok, żartuję! Tylko nie bijcie. ;D
Zapraszam do klikania na etykiety (obok w kolumnie) i na You might also like (pod każdym postem), by poznać również inne strony Pamiętnika. 
Miłego czytania.

Kot - najlepszy przyjaciel człowieka. Miau!


Pragnę przedstawić Wam zwierzę, które mimo że posiada wiele zalet, nadal jest w społeczeństwie spychane na margines.
Istnieje wiele mitów na temat kotów. O to kilka z nich:
  • wredny,
  • interesowny,
  • głupi, niczego nie potrafi się nauczyć,
  • pozbawiony lojalności w stosunku do właściciela,
  • przywiązuję się tylko do miejsca,
  • główny niszczyciel,
  • śmierdziel i brudas,
  • przenosi więcej chorób niż pies czy drugi człowiek,
  • chodzi wyłącznie własnymi ścieżkami,
  • atrybut starej panny.
Żadna z tych cech nie jest prawdziwa, jeśli weźmiemy pod uwagę koty jako grupę. Tak, koty mają różne charaktery (tak jak i ludzie zresztą) i można trafić na przykład na nieczułego osobnika, ale to nie znaczy, że jak jeden taki jest, to reszta również.
Na szczęście ja trafiłam na pieszczochę (hahaha). Nigdy nie miałam tak przywiązanego do mnie zwierzęcia. 
Już jakiś czas temu wrzuciłam post wyłącznie o mojej kotce (tu). A poniżej macie jeszcze kilka dodatkowych zdjęć (wszystkie są z tego roku).





wtorek, 10 listopada 2015

Czas na wampiry: stylizacja vs. stylizacja - boho.

Która stylizacja bardziej się Wam spodobała? Rock czy boho ?

Chciałam tylko wspomnieć, że dzisiaj dorzuciłam parę zdań po angielsku (całego wpisu nie odważę się raczej przetłumaczyć, haha), bo widzę, że odwiedzają mnie też ludzie z innych zakątków świata.
Nie wiem, czy to będzie już normą, czy to tylko moja chwilowa "fanaberia". Czas pokażę. :)

Welcome friends from other parts of the world! :) Especially for you a few sentences in English.
Your task is to choose look (rock or boho?).
This post is the second part (the first can be found here). 
By the way, I invite you to the fanpage of my blog on facebook.
Feel free to commenting!


BOHO


Chris Cornell - Nearly Forgot My Broken Heart


 W drugim narożniku stylizacja pokojowa (?) nastawiona do świata. 


Tutaj również zaczęłam kombinowanie ze stylizacją od sukienki. Do niej dostosowałam wszystko.
Sukienka ta jest również bardzo wygodna. I idealnie wpasowuję się w moją miłość do boho. Była akurat na wyprzedaży (chyba jakoś przed tymi wakacjami nawet), więc kupiłam jeszcze drugą, tylko w innym wzorze. ;)
Na tą okazję wygrzebałam z odmętów szafy legginsy, które wcześniej do niczego mi nie pasowały (koronka plus tureckie wzory..? eee, niee!).


czwartek, 29 października 2015

Czas na wilkołaki: wspomnienie podróży do Egiptu (część 3).


**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****


CZĘŚĆ 3


Za nami już dwie części tego cyklu (tu i tu). Ten wpis będzie ostatnim, jeśli chodzi o Egipt.
Mam nadzieje, że się spodobało i że dotrwaliście do końca.
Na komputerze mam jeszcze zdjęcia z wojaży do Tunezji, mojej ostatniej zagranicznej podróży, i gdzieś tam na płycie pewnie mam zdjęcia z Turcji (ojej! kiedy to było!). więc może skuszę się na kolejny podobny cykl.
Chociaż z tych wycieczek już nie mam aż takiej ogromnej biblioteki obrazów. W obu tych krajach byłam tylko raz, a w Egipcie parę razy, stąd znaczna różnica w zasobach.


Zmrok i zmierzch.
Kiedy wszyscy smacznie spali (w autokarze) w drodze do/z... ups, nie pamiętam, może do/z Kairu...?, ja robiłam zdjęcia. :)




Pierwsze dwa widoki są z autokaru.
Uwielbiam ten krajobraz. Chociaż zieleni trochę brakuję. ;)






poniedziałek, 19 października 2015

Czas na wampiry: stylizacja vs. stylizacja - rock.

ROCK VS. BOHO


Dla jednych zbawienie po upalnym sierpniu, dla drugich powód do marudzenia i usprawiedliwienie doła.
Jesień, jesień już zawitała w nasze progi, Drodzy Państwo.

Dlatego też dzisiaj przedstawię Wam jedną z dwóch stylizacji. Druga pojawi się w następnym wpisie!
Obie będą odzwierciedlać moje zamiłowanie do dwóch odmiennych stylów (rock i boho).
Posty te będą swojego rodzaju ringiem. To od Was zależy, która stylizacja wygra!

Zanim zaczniemy, chciałam wspomnieć, że tym razem nie zasłaniałam twarzy (chyba że tak przypadkowo wyszło na zdjęciu, hehe). Mam nadzieje, że ten brak anonimowości zachęci Was do zaglądania na mój blog. :)

ROCK


W.A.S.P. - Scream


W pierwszym narożniku do walki staję stylizacja z rockowym pazurem.


Jej bazą jest sukienka (tunika?) z napisem a la gotyckim i dłuższym tyłem.
Bardzo wygodna i ciepła. Chętnie po nią sięgam, gdy chcę się trochę zasłonić (to typ oversize). ;D
Do dzisiaj żałuję, że nie wzięłam jeszcze jednej tuniki. Pozostało mi jedynie polowanie w H&M na jakieś podobne.


Jeśli rockowa stylizacja, to i motyw czachy musi się pojawić.
Ramoneska niestety nie jest ze skóry i jest dosyć krótka, więc każdego roku noszę ją niewiele. Ewentualnie nabawiam się przeziębienia z powodu swojej upartości. Cena oryginalności, haha.
Niżej zdjęcie tyłu, byście mogli zobaczyć, za co pokochałam tą kurtkę.


sobota, 10 października 2015

Czas na wilkołaki: wspomnienie podróży do Egiptu (część 2).


**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****


CZĘŚĆ 2


Dzisiaj kontynuacja egipskiego cyklu.

Opisy moje nie są za bardzo wylewne, ale to tylko dlatego, że minęło sporo czasu, od kiedy ostatnio byłam w tym pięknym kraju. Zostały tylko wspomnienia wrażeń.
Moja pamięć też jest dziurawa i wyjazdy mi się mieszają. Czasami nawet wspomnienia z Tunezji czy Turcji nachodzą na te z Egiptu.
Może trochę zbyt ogólnikowo podchodzę do tematu. Niestety to z obawy, że coś pomylę. Kiedyś interesowałam się historią i kulturą Egiptu. Wiedza jednak moja się "wymyła" i teraz nawet podstawowe rzeczy mylę. Jeśli gdzieś jest błąd, to z góry przepraszam, to niechcący.
Mam nadzieję, że za to docenicie moją pracę nad selekcją zdjęć. Oj, było tego sporo. Ciężko było mi się zdecydować, co odrzucić, a co zostawić. Z publikacji niektórych pięknych zdjęć też musiałam zrezygnować, bo było widać na nich moją rodzinę (albo tylko mnie - ale nie będę się kompromitowała moim strojem, ciii! :D).


Papuszka, którą często odwiedzałyśmy (i dokarmiałyśmy).


Słodki obrazek.



Świątynia Hatszepsut.




piątek, 2 października 2015

Czas na wiedźmy: teledyski, którymi warto się zainteresować. część 1


Dosyć tych wampirów! Naostrzymy kołki, przybijmy do drzwi czosnek, zapalmy świeczki i otwórzmy księgę zaklęć. Bo o to nastała noc czarownic!

Dzisiaj ma swoją premierę nowy cykl pt. teledyski, którymi warto się zainteresować.
Tym razem bez zbędnych opisów, po prostu pokażę Wam, co mnie najbardziej zauroczyło. Niech obraz przemówi sam za siebie!

Zostały one podzielone na: stare i nowe (od ok. 2010r.). Te określenia są umowne, bo w pierwszej grupie umieściłam wideo zarówno z lat 80', 90' czy zaledwie sprzed parunastu lat.
A kolejność jest PRZYPADKOWA. Nie byłam w stanie powiedzieć, który teledysk jest moim numerem jeden, dwa, trzy, ... itd.

Ważne jest też to, że są to teledyski, o których pamiętałam i które wyselekcjonowałam. Mogło się zdarzyć, że jakiś niespecjalnie pominęłam, bo nie prowadzę żadnego spisu pt. "Najlepsze teledyski" i nie mam pamięci komputera. I żeby Was nie zanudzić (no bo kto obejrzy tyle teledysków..? ;D), zredukowałam tą listę.

W razie czego umieściłam nazwy wykonawców i tytuły utworów nad teledyskami, gdyby z jakiś względów YouTube usunął wideo. I nie moglibyście zobaczyć, jaki teledysk miałam na myśli.

Oczywiście jest to moja subiektywna ocena. Możecie się z nią nie zgodzić, więc...
.... zapraszam do komentowania! Chętnie podyskutuję. :)


STARE TELEDYSKI



a-ha - Take On Me


The Verve - Bitter Sweet Symphony


piątek, 25 września 2015

Czas na wampiry: zmiana mojego stylu na przestrzeni lat.

Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł, by podzielić się ze światem moją modową metamorfozą.
Nie będzie to lekkie, łatwe i przyjemne zadanie, jednak chętnie się go podejmę.
Z góry zaznaczam, że nie będę umieszczała żadnych zdjęć z dzieciństwa. Nie tylko chodzi o mój opór wewnętrzny, ale też kwestie praktyczne. Era cyfrówek nie przypadła na moje dzieciństwo, więc ewentualne zdjęcia musiałabym skanować i wrzucać do komputera. A wierzcie mi, póki mogę, wolę nie korzystać z tego sprzętu (humorki ma..). Mam nadzieje, że opis Wam wystarczy.
To do dzieła!

Tak naprawdę od zawsze starałam się być inna. Na początku nie było łatwo. Wiązało się to z przemianami, które dokonywały się w Polsce. Wtedy trzeba było zaopatrywać się w ciuchy w hurtowni i na rynku, bo nie było centrów handlowych, albo nie raz nawet iść z czymś do krawcowej. Czegoś oryginalnego można było ze świeczką szukać. Ale nie tylko z tego powodu, również ze względu na moje gabaryty (no wiem, że nadal do szczupłych nie należę ;)). Dzisiaj się marudzi, że jest ciężko znaleźć coś w rozmiarach powyżej 42 (a nawet niektórzy mówią: pow. 38), a co ja miałam wtedy powiedzieć..?

Postaram się streścić całe lata moich modowych poczynań, jak najlepiej potrafię. Nie chcę nikogo zanudzić. Moim celem jest pokazanie, że dbanie o swój styl, to nie jest oznaka materializmu, że praca nad nim to nie jest chwila, że to jest ciężkie zadanie na lata, kosztujące niekiedy wiele nerwów (np. ataki zawistnych ludzi) i w jakiś sposób lekcja pokory. Jednakże efekt końcowy (chociaż nikt nie gwarantuję, że potem nagle nie zmienisz stylu) daję poczucie swobody, wolności, wzmacnia charakter, prowadzi do zjednoczenia naszej osobowości (zgodności naszej strony wewnętrznej z zewnętrzną).



1. ETAP

(dzieciństwo)

Zaczynamy od dzieciństwa. Do niego jedynie nawiążę, bo zdjęć z tamtego okresu nie chcę upubliczniać (patrz: wyżej).
Od małego już miałam zadatki na Panią Modnisię. Podkradłam z maminej szafy obcasy, długą spódnicę (do dzisiaj ją pamiętam! miała dziwny zielony kolor), zakładałam koronę (z plastiku) i chodziłam dumna po całym mieszkaniu. Ach, to dzieciństwo!
Moją wyobraźnię pobudzały różne ciekawe ciuszki, które mnie otaczały. Miałam trzy sukienki w ciekawe wzory: niebieską w białe kropki, różową w zabawki i jeszcze jakąś. Często na jakieś rodzinne uroczystości je zakładałam. :)
Uwielbiałam też kostium (koszulka plus spódnica z frędzlami) z Pocahontas. Czyżby już wtedy lubiła styl boho, nie wiedząc o tym..? Miałam też fazę na chodzenie w dresie, a do tego obowiązkowo czapka z daszkiem, odwrócona do tyłu. Musiałam zabawnie wyglądać.

źródło: forwallpaper.com

sobota, 19 września 2015

Czas na wampiry: Dżasmin w wydaniu boho.

Na szczęście pewnego niezbyt pięknego dnia (jakby miała być szczera) w porę przypomniałam sobie, by zrobić zdjęcia stylówki zanim przebiorę się w dresy (jakiś problem..? dresiki w domowym zaciszu, i wyłącznie!).
Chociaż szkoda, że aparat był rozładowany (złośliwość rzeczy martwych..) i musiałam moim zawodnym Huawei (ma beznadziejny aparat, naprawdę) obfotografować stylizację.
Cóż, jednak trzeba cieszyć się z tego, co się ma, prawda..? ;)

A propos, chciałam już wrzucić zdjęcia bez zasłoniętej twarzy, jednak postanowiłam to dopiero po stworzeniu tego wpisu, więc musicie poczekać do kolejnej stylizacji. ;D

Pogoda dosyć długo nas rozpieszczała, niestety akurat tego dnia było trochę deszczowo. Humor też nie dopisywał, taki depresyjny był. Z tego powodu zdecydowałam się na stylizację szybką (czyt. posiadającą niewiele elementów) i wygodną.

Co i gdzie:

Bluzka - Kapp Ahl
Kolczyki - ???
Pierścionki - H&M
Bransoletki - m.in. Lokaah, Claire's
Spodnie - Tk Maxx
Buty - Zara

Premierowo i jako baza looku wystąpiły tu spodnie upolowane w TK Maxx. Alladynki (chociaż w wersji mało rozszerzanej) z wzorkiem a la tureckim przypominają o czasach świetności bajki Disneya. Czerwień dodaję charakteru i unowocześnia stylizację. Spodnie kolorystycznie idealnie współgrają z wojskowymi butami. A boho sznytu dodaję przewiewna bluzka z frędzlami, które również nawiązują do Alladyna, a raczej jego latającego dywanu.


sobota, 12 września 2015

Czas na wiedźmy: seria Assassin's Creed.



Z powodu zbliżającej się premiery Assassin's Creed: Syndicate postanowiłam stworzyć ten o to post. 
Jestem wielką fanką AC *. Towarzyszę serii od samego początku, albo raczej prapoczątku. Bo jeszcze seria nie ujrzała światła dziennego, a ja już z niecierpliwością jej wyczekiwałam. Ogólnie wtedy byłam zapalonym graczem, mimo że "niedzielnym".



* chociaż pewnie nie każdy się zgodzi z przymiotnikiem "wielka"; nie zagłębiam się zbytnio w poboczne twory związane z tą serią; przeczytałam zaledwie jeden komiks, nie sięgnęłam ani po krótkometrażowe filmiki, książki czy dodatki/gierki (np. Assassin’s Creed: Chronicles: China)

Assassin's Creed jest serią przygodowych gier akcji, posiadającą otwarty świat. Jest dostępna na takich platformach jak PlayStation 3, Xbox 360, PlayStation Vita czy PC (w zależności od części czy "podczęści"). Seria składa się z: głównych gier i pobocznych, książek, komiksów oraz krótkometrażowych filmów. Wszystkie gry zostały opublikowane przez Ubisoft. Pierwsza gra w serii miała premierę w 2007 roku.

Do tej pory ukazało się części AC (główna seria):
  1. Assassin’s Creed
  2. Assassin’s Creed II
    Assassin’s Creed: Brotherhood
    Assassin’s Creed: Revelations **
  3. Assassin’s Creed III
  4. Assassin’s Creed IV: Black Flag
  5. Assassin’s Creed: Rogue
  6. Assassin’s Creed: Unity
  7. Assassin’s Creed: Syndicate
** powiązane ze sobą, wszystkie opowiadają historię Ezio

[Niestety ja spoczęłam na laurach, bo ostatnią częścią, po którą sięgnęłam, było Black Flag. Przyznam się, że ceny mnie najbardziej odstraszają. Często czekam do kolejnej części, by kupić okazyjnie poprzedni AC (wtedy też jest duża szansa, że wszystkie błędy w grze zostaną już zniwelowane).]

Fabuła AC koncentruję się na walce asasynów z templariuszami. Zawiera ona sporo elementów historycznych, stąd gracz może się dowiedzieć wielu ciekawych faktów. 
Bohaterem, który spina pierwsze części jest Desmond Miles. Za pomocą animusa (maszyny odczytującej ludzką pamięć za pomocą genów) przeżywa pewne wspomnienia swoich przodków. Akcja z nim związana dzieję się w XXI w. Przodkami (niekoniecznie Desmonda) w tej serii są (kolejno): Altaïr ibn-la’Ahad, Ezio Auditore da Firenze, Ratohnhaké:ton, Edward James Kenway, Shay Patrick Cormac, Arno Dorian oraz Jacob i Evie Frye



niedziela, 6 września 2015

Czas na wilkołaki: wspomnienie podróży do Egiptu (część 1).


**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****


CZĘŚĆ 1


W Egipcie byłam parę razy i było to już lata temu. Jednak nadal wracam do wspomnień z tamtych (i nie tylko) podróży. A zdjęcia mi w tym pomagają.
Niestety teraz ze względu na sytuację w Egipcie, raczej nie zdecydowałabym się na podróż w tamte rejony. Nie czułabym się komfortowo, na pewno nie pomogłaby mi w tym też moja natura.
Napawa mnie smutkiem myśl o tym, że ktoś może zniszczyć Piramidy, Sfinksa... tak naprawdę dobro ludzkości, a nie tylko Egiptu... Czy jest szansa, że w Afryce i na Bliskim Wschodzie zapanuję pokój...?
Zostawiam Was z tym pytaniem i zdjęciami, by pokazać Wam, jak pięknie tam jest.
Miłego oglądania!



Mała uwaga, jako że ciężko było mi wybrać te najładniejsze zdjęcia i wyszło tego sporo, podzielę to na części (może dwie, może trzy...? jeszcze nie wiem).
Zdjęcia są pomieszane. Niekiedy ciężko mi stwierdzić, z jakiego miasta dokładnie są. Jeśli będę miała coś do powiedzenia, zamieszczę opis nad zdjęciem.
Między zdjęciami znajdziecie też notki "coś czego nie powie Wam żaden przewodnik". Będą to takie krótkie uwagi ode mnie, dotyczące moich wrażeń i odczuć po wizycie w tym kraju.


Tak kiedyś wyglądał mój egipski kącik w pokoju.



Palmy! <3 Jak je po raz pierwszy zobaczyłam, to omal gały mi nie wyszły. I jeszcze ten inny zapach... Poczułam się, jakbym zaraz miała spotkać wielbłąda i słonia na swojej drodze.




poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Czas na wampiry: letnie stylizacje.

OGŁOSZENIE PARAFIALNE:

Od niedawna można kliknąć na etykietę: #wampir, #wiedźma bądź #wilkołak (liczba pojedyncza!), by przenieść się do wpisów z danej grupy.
Etykiety znajdują się na bocznej kolumnie na dole (tu: wybrane przeze mnie ze względu na częstotliwość) oraz pod każdym postem (tu: tylko te dotyczące danego wpisu).

****************************************

Nastała pora wampirów!

Dopiero niedawno zauważyłam, że bardziej poświęcam się części poświęconej wiedźmą (cóż, w końcu nią jestem, haha), a zaniedbuje inne części mojego bloga.

Kolejny post będzie o ubraniach (ale ze mnie materialistka! w głowie się nie mieści...), po tym sprzed tygodnia (tutaj). Dzisiaj przedstawię parę moich stylizacji.*


  • Stylizacja nr 1 i 2 jest z okresu wiosennego.


Tu akurat możecie zauważyć moje dwie dusze: z pazurem i tą spokojniejszą. Kiedyś powiedziałam mamie: "jakbym nie była rock girl, byłabym hippiską". I słowo się rzekło... chociaż nie tak do końca! Nadal uwielbiam czarny i wszelkie mrrroczne motywy (krzyże, czaszki, ćwieki, etc.), ale by żyć ze sobą w zgodzie, od niedawna ubieram się czasami też w stylu boho.**
I właśnie dwie przedstawione tu stylizacje to pokazują.
Żałuję, że na pierwszym zdjęciu nie widać tuniki (sukienki?) w całej okazałości. Widziałam podobne w paru różnych gotyckich e-sklepach, ale tam ceny są kosmiczne. A ta niczym od nich nie odstaję. :) Jest bardzo wygodna, ciepła (posiada długi rękaw) i można dzięki niej ładnie wyeksponować legginsy (niee, nogi to raczej nie w moim przypadku).
Dobrałam do niej jeszcze ramoneskę (zaraz ktoś mnie zje, że tak nazywam tą kurtkę!), torebkę w kratkę (żeby się odznaczała od reszty) oraz moje kochane (i zmęczone życiem) "vagabondki".
Na drugim zdjęciu znowu pojawiają się "vagabondki", tylko tym razem w wersji na lato (oj, jak one są już wymęczone!). Może tak nie do końca odpowiada mi to, że się odznaczają (kolorem), ale mam tylko jedną parę brązowych butów i nie są zbyt wygodne. ;)
Postawiłam głównie na brąz. Do boho sukienki dobrałam nietypową ramoneskę i legginsy w "tureckie" wzory. Peace&love!

Stylizacja nr 1

kurtka - Mohito; tunika, apaszka - H&M; legginsy - Calzedonia; kolczyki - Dziubeka; torebka - CCC; buty - Vagabond
Na tym zdj. widać wyraźnie kolczyki, które wcześniej zostały zasłonięte przez apaszkę. :)


piątek, 21 sierpnia 2015

Czas na wampiry: ubrać się czy nie ubrać? O to jest pytanie! (artykuł)

Ze specjalną dedykacją dla +Fabiola Fiolka za motywację !
(właścicielka bloga Fiolkowa Przepisownia)

*************************************

Dzisiaj będzie więcej do poczytania (ach, już widzę te wasze zbolałe miny!). Postaram się nakreślić moje przemyślenia dotyczące ubioru. Kto wie, może to początek nowego cyklu pod znakiem artykulików..?
Przy okazji zapraszam na mojego fanpage na facebooku! :)

*************************************

"Ubrać się czy nie ubrać? O to jest pytanie!"


Niedawno przeglądałam Lookbooka*, podziwiając (mniej lub bardziej) stylizacje ludzi z różnych zakątków świata. Miło jest popatrzeć, jak każdy próbuje ubraniami (i dodatkami) wyrazić siebie. Przy dzisiejszym rozległym i nieograniczonym dostępie** do tego asortymentu można poszaleć z wyglądem i jednocześnie nawiązać do swojej osobowości.

Mama mówi mi nie raz: "Kiedy byłam w twoim wieku, marzyłam o takich butach/swetrze/sukience/torebce/itd (odpowiednie skreślić). Dobrze, że wy teraz macie możliwość by kupić takie rzeczy."
Z jednej strony jesteśmy w lepszym położeniu, z drugiej....? No właśnie. Nie zawsze doceniamy swoją wolność (nie tylko tego rodzaju, ale to już temat na osobny post).


niedziela, 16 sierpnia 2015

Czas na wiedźmy: notka o Czystej krew.

Książki


Czysta krew *** została napisana przez Charlaine Harris (ur. 25.11.1951 r.). Seria ta liczy 13 tomów plus cykl opowiadań (Dotyk Martwych).
Główną bohaterką jest Sookie Stackhouse, telepatka z Bon Temps (luizjańskie miasteczko). Pracuje ona w barze (właścicielem jest Sam Merlotte) jako kelnerka. Seria ogólnie porusza temat koegzystencji wampirów i ludzi. A pierwszym momentem, które zapoczątkowuje serię niefortunnych zdarzeń jest przypadkowe (czyżby...?) spotkanie Sookie z wampirem Billem.
Książka jest napisana z perspektywy pierwszej osoby (Sookie).

Moja kolekcja.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Czas na wiedźmy: recenzja trzech książek (wampiry, anioły i.... koty).

Przez te upały: ludzie kryją się w domach... albo za parawanami. Koty śpią "all day, all night" (chwila! one zawsze tak robią...). Biedronki moszczą sobie gniazdka na naszym łóżkach (tak, tak, ostatnio takiego nieproszonego gościa musiałam wyrzucić - nie martwcie się, żadne zwierzę nie ucierpiało przy tej scenie). A elektrownie każą oszczędzać energię...

Dlatego post będzie taki nieuczesany. Trochę ostatnio nadgoniłam pisanie recenzji (raz mi wychodzą dłuższe, raz krótsze, ale są!) książek na LC. Więc w dzisiejszym poście umieszczę 3 z nich. :)

Zapraszam!

Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka

Autor: James Bowen

źródło: mój instagram
     Jeszcze do niedawna zapierałam się rękami i nogami, że nie ma mowy bym polubiła książki biograficzne (ewentualnie jakąś biografię gwiazdy rocka) czy poradniki. A tu proszę! Najpierw pokochałam "Projekt Szczęście" (poradnik), a teraz "Świat według Boba"! Świat oszalał. ;)
     Mimo że nie czytałam 1. części (tyt. "Kot Bob i ja"), z łatwością się odnalazłam. Historia pokazana jest z punktu widzenia Jamesa Bowena (właściciela kota Boba). W 2. części poznajemy dalsze (i niełatwe) losy dwójki bohaterów. Więcej nie zdradzę, by nie psuć przyjemności.


środa, 29 lipca 2015

Czas na wilkołaki: Co można robić podczas wakacji w mieście?

(wiem, wiem, dawno mnie tu nie było...)
(ej, ale nie musicie mi tego wypominać!)
( <skruszona mina> ok,ok, postaram się, by się to więcej nie powtórzyło)
(<krzyżuje palce za plecami> obiecanki, cacanki, hehe)

Nie wszyscy mają to szczęście, że wyjeżdżają na wakacje (nie oszukujmy się, też nie każdego "stać" na wzięcie parę dni wolnego). Co wtedy robić podczas tych paru(nastu) godzin?

Tak, można oczywiście przesiedzieć cały boży dzień w domu i się obijać... Ale (tak, tak, do Ciebie mówię, leniuszku!) można ruszyć się i miło spędzić czas na świeżym powietrzu (plus pstryknąć fajną fotkę na instagram'a, haha).

Warto skorzystać z ładnej pogody (ech, a właśnie za oknem leje... no cóż.. i grzmi.. hmm...) i wybrać się gdzieś za miasto. Ale co robić, gdy nie mamy dużo pieniędzy, energii, towarzystwa, samochodu (odpowiednie skreślić), by jechać dalej..? Czy można mieć udane wakacje w (wielkim) mieście..?

Moim zdaniem jak najbardziej TAK! :-)
Wystarczy tylko zmieszać ze sobą odpowiednie składniki: pozytywną energię, cierpliwość, motywację, w miarę ładną pogodę (najważniejsze, żeby nie padało), odpowiedni ekwipunek, ewentualnie dobre towarzystwo (jednak pamiętajcie, to że jesteście sami - ogólnie lub akurat w tej chwili - nie znaczy, że nie możecie się dobrze bawić!).
I w drogę!

Zatem, co ciekawego można robić w Trójmieście..?
*Post ma Was zainspirować do skorzystania z wakacji, więc skupiłam się jedynie na swoim mieście (i okolicach) i konkretnych sposobach spędzania w nim czasu.*


  • wybrać się na koncert

    Zarówno na ten biletowany jak i ten darmowy. Akurat jestem zwolenniczką tych pierwszych. Chociaż rok temu skorzystałam z drugiej opcji, byłam na koncercie Anii Rusowicz na Targu Węglowym. (zdjęcia poniżej) Najlepiej wybrać gig na świeżym powietrzu, koncerty w klubach zostawmy sobie na chłodniejsze dni. ;)





czwartek, 28 maja 2015

Czas na wiedźmy - postcrossing.

Od jakiegoś czasu zaczęłam "bawić się" w międzynarodową wymianę pocztówek.
Używam do tego strony: postcrossing.com.

Postcrossing ma zarówno swoje plusy jak i minusy. :-)

Plusy:
+ radość z dostania pocztówki:
ach, ten uśmiech, kiedy człowiek otwiera skrzynkę, a tam oprócz reklam i rachunków, pocztówka!
+ pożyteczne spędzanie czasu
+ pobudzenie swojej kreatywności:
trochę trzeba się nagimnastykować by napisać coś interesującego w zaledwie paru zdaniach do osoby z drugiego końca świata (miejsca na pocztówce tak mało..)
+ poszerzanie horyzontów:
można dowiedzieć się czegoś ciekawego o drugiej osobie/mieście/kraju/kulturze/etc.
+ nauka (albo powtórka) języka:
głównym językiem obowiązującym w wymianie jest angielski, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by napisać do kogoś w jego języku (o ile umiemy chociaż jakieś podstawy)
+ powiększanie oryginalnej kolekcji:
po iluś latach miło będzie zajrzeć do pudełka z pocztówkami z całego świata
+ pocztówki mogą być fajnym prezentem dla bliskich:
wystarczy umieścić na swoim profilu informację, że zbieracie pocztówki, na których, na odwrocie, widnieją jakieś życzenia/dedykacje/gratulacje od nadawcy dla kogoś nam bliskiego
+ idealne podtrzymanie tradycji wysyłania pocztówek (i listów?)
+ koszt znaczka jest stały dla całego świata

Minusy:
- koszt znaczka:
śmiejcie się, ale 5 zł dla studenta to jest majątek!


wtorek, 21 kwietnia 2015

Mój kot - zdjęcia.

Dzisiaj przedstawię Wam moją kotkę. Nazywa się Labi. Można powiedzieć, że jest Persem (nie ma rodowodu). Dostaliśmy ją od rodziny. I jest z nami od ładnych paru lat.
Na początku była to wredna istotka, ale wystarczyła odrobina miłości (i sterylizacja - śmiejcie się! a po tym z Labi zrobiła się prawdziwa przytulaska) i kotka stała się milsza, bardziej pragnąca naszego towarzyska i po prostu niezastąpiona. :)
Zapraszam serdecznie na mojego instagrama, gdzie możecie się natknąć na zdjęcia mojego kociaka! :)

***************************

AKTUALIZACJA

Kocia Kawiarnia UZBIERAŁA fundusze! :-)
Dziękuję wszystkim tym, którzy wpłacili symboliczne bądź większe kwoty. :-)
Udało się Nam! Miau! :-)

Przydatne linki.

*****************************

Ach, słoneczko! Chillout.

Typowa menelka. Żaden karton jej nie straszny!




poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Czas na wiedźmy: klub B90.

Na szczęście dla Gdańszczan (nie tylko tych lubiących ciężką muzykę) jakiś czas temu - w sumie całkiem niedawno - rozpoczął swą działalność klub B90.
Klub ten mieści się na terenach Stoczni, konkretnie na ulicy Elektryków.

Tu macie moją - nieporadną trochę - mapę, jak tam dotrzeć. Ale również możecie wejść na stronę klubu i tam kliknąć zakładkę "Lokalizacja", by dowiedzieć się, gdzie ów miejsce się kryję.



Bilety na koncerty można nabyć w różnych punktach, np. w Stacji DeLuxe czy w secondhandzie Spirit Of Rock And Roll (ja właśnie tam kupowałam wszystkie bilety), - dla wygodnych - poprzez Internet: tickets.soundrive.pl albo - dla spóźnialskich - w klubie w dniu koncertu (o ile jeszcze będą bilety).

Miałam przyjemność, w ciągu ostatniego półrocza, być na trzech koncertach odbywających się w klubie B90.


niedziela, 5 kwietnia 2015

Świąteczny wpis - Wielkanoc.

Dzisiaj będzie świątecznie i ... króciutko!

Przygotowania do Wielkanocy - w porównaniu do Bożego Narodzenia - przebiegają sprawniej. W końcu wiosenne święto jest krótsze i niestety (!) nie tak hucznie obchodzone w Polsce jak to zimowe.
Pogoda niespecjalnie dopisuję - niska temperatura i albo deszcz albo śnieg - ale trudno było nie skusić się na rodzinny spacer po obfitym śniadaniu (sceneria dosyć smutna, bo deszczowa, dlatego ze zdjęciami się wstrzymałam).
Ale przejdźmy do lepszego tematu, czyli... jedzenia!
A o to, co wylądowało na świątecznym stole:

Schab mamusi :) i moja pieczeń z jajkami.

Sklepowa szynka i pasztet. ;D

czwartek, 19 marca 2015

Czas na wiedźmy: recenzja dwóch tomów serii 'Bobby Dollar'.

Dzisiaj przedstawiam Wam recenzje dwóch części serii o Bobbym Dollarze autorstwa Tada Williamsa. Obie opublikowałam na swoim profilu na Lubimy Czytać (polecam tą stronę wszystkim "czytaczom").

Tak tytułem wstępu, seria ta jest z gatunku fantasy. Pojawiają się tu istoty nie z tego świata: anioły i demony. Głównym bohaterem powieści jest Bobby - anioł-adwokat. Resztę przedstawiam poniżej!

Miłego czytania! :)

źródło: moje archiwum

sobota, 14 marca 2015

Czas na wilkołaki: Wschód.

W zeszłe wakacje odwiedziłam (można powiedzieć) rodzinne strony. :)
I dzisiaj pokażę Wam moją relację w postaci zdjęć.

Pierwsze zdjęcia pokazują moją drogę do (ale też z) Lublina - którego niestety nie zwiedziłam.

kto nie zna Pesy..? ;)

Stadion Narodowy


wtorek, 10 marca 2015

Czas na wiedźmy: gotowanie - nowa pasja.

Jakiś czas temu wreszcie coś mnie tknęło, by skupić się na bardziej skomplikowanym gotowaniu (nie, nie mam na myśli takiego w stylu mistrza kuchni... nie, nie te progi ;D). I też ze względu na zbliżającą się wiosnę chciałam bardziej urozmaicić swoją dietę.
Pierwszym krokiem było przewertowanie wszystkich kobiecych magazynów (bez czasopism nie mogę żyć!) w domu w poszukiwaniu przepisów. Wszystkie wyrwałam, ładnie przycięłam i wsadziłam do segregatora. Jednakże nie była to dostateczna motywacja, więc będąc na spożywczych zakupach w pewnym hipermarkecie, zdecydowałam się na zakup książki kucharskiej.
Akurat natrafiłam na spory stos takich książek w dość korzystnych cenach. W końcu zdecydowałam się na "Przepisy na cały rok" (na każdy dzień danego miesiąca jest przypisane określone danie; niektóre składniki cechują się sezonowością).
Hmm, niekoniecznie był to dobry pomysł, bo sporo przepisów jest czasochłonnych i wymaga wielu, niekiedy dziwnych, składników. Dla laika nie będzie to trafny wybór! Na początek nowej drogi radzę szukać książki z prostszymi przepisami. ;)

źródło: mój instagram

czwartek, 5 marca 2015

Czas na wiedźmy: moje ulubione seriale.

Dzisiaj wpis będzie o moich "perełkach". Serialach, które stanowią źródło inspiracji, nauki, dobrej rozrywki czy wszystkiego po trochu. :)
Sporo z nich już się skończyło, ale nadal są w moim sercu. Jak mam szansę obejrzeć powtórkę nawet tylko jednego odcinka któregoś z nich, to z chęcią porzucam obecne zajęcie i odprężam się po raz drugi przy takim serialu.
Ale do rzeczy! O to "moje" seriale. :)

Uwagi: 

  1. jako, że ciężko mi określić, które są tymi "bardziej" ulubionymi, a które "mniej" ulubionymi serialami, postawiłam na ich segregacje wg rodzajów (niekoniecznie pokrywających się z tymi "książkowymi").
  2. w nawiasie podałam liczbę sezonów + informację o zakończeniu serialu ('koniec').
  3. powiększyłam czcionkę tam, gdzie jest notka o danym serialu.

KRYMINALNE

Od (nie wiem jak) dawna jestem fanką serialów kryminalnych (ech, szkoda, że taką miłością nie darzę książek z tego gatunku).
Ogólnie oglądam ich naprawdę bardzo WIELE. Tylko że jedynie ze znikomą liczbą jestem na Ty (czyli znam je od podszewki i oglądam kiedy mogę). Poniżej właśnie przedstawiam te seriale.

Taka refleksja mnie naszła: że ja po tych wszystkich serialach kryminalnych, nie zostałam detektywem/policjantem/adwokatem, to aż dziw. :D

  • MENTALISTA (7 - koniec)
Serial opowiada o tytułowym Mentaliście (w tej roli nieziemski Simon Baker!), jego zmaganiami z Red Johnem (zabójcą jego rodziny) oraz "zwykłą" pracą w CBS. Jest on inteligentnym, zabawnym, pełnym zagadek, uwielbiającym herbatę osobnikiem. Podporą jest dla niego zespół agentów - Teresa, Cho, Rigsby i Grace (co prawna obsada się potem zmienia, ale o tym sza!). Serial ten niestety niedawno się skończył (sic! nie obejrzałam jeszcze ostatniego odcinka), co wprowadziło mnie w głęboką żałobę.







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...