poniedziałek, 9 lutego 2015

Czas na wampiry: recenzja biżuterii z Wyczarovane Hand Made

Dzisiaj zajmę się recenzją pięknej biżuterii z Wyczarovane Hand Made.

* znajdziecie ich również na facebooku *

Co prawda, nabyłam te śliczności w październiku zeszłego roku, jednakże wtedy nie miałam jeszcze możliwości sporządzenia i udostępnienia swojej oceny (jak łatwo można zauważyć, blog powstał niedawno).
W zamian za idealne wykonanie i za profesjonalną obsługę, z przyjemnością pokażę szerszej publiczności biżuterie z tego sklepu. <3

Przy okazji, zapraszam na swoje vinted, gdzie można nabyć mnóstwo mrocznej (i mniej) biżu i różne inne fajne rzeczy. :>

Jeśli chodzi o zakupy przez Internet, jestem raczej pesymistką. Staram się w miarę możliwości kupować w sklepach stacjonarnych.*
Niestety, wiadomo nie od dziś, że "mrocznych" sklepów jest jak na lekarstwo (przy okazji, Gdańszczanki! pojawił się jakiś czas temu sh o nazwie Spirit Of Rock And Roll we Wrzeszczu - na razie zakupiłam tam tylko bilet na koncert, ale już planuje więcej czasu poświęcić na wycieczkę do tego miejsca). Dlatego czasami się przełamuje (bitwę staczam ze sobą dosyć długą) i składam zamówienie w sieci.
Na szczęście, tamtym razem dobrze trafiłam i jestem bardzo zadowolona z podjętej decyzji. Na dowód recenzja.

Zaczynamy! :)

Wyczarovane Hand Made zamówiłam:
- kameę z Edgarem Allanem Poe,
- kameę z Panią Kościotrup,
- kameę z różą, *pomijam ją w recenzji, bo poszła na prezent*
- kolczyki z gramofonami.

zdjęcie z mojego instagrama

Przesyłka była ekspresowa i wszystko przyszło pięknie zapakowane (nadal trzymam wisiorki w tych woreczkach). Dostałam też gratisy: przypinkę, magnes oraz parę ulotek.





Kamea z Edgarem mierzy 6 cm wysokości i 4 cm szerokości, a kamea z panią kościotrup 7 cm i 5 cm.
Wymiary te są dla mnie idealne, kamee widać z daleka, ale jednocześnie nie przysłaniają innych elementów stylizacji.


Obie kamee są w 3D, co dodaję im atrakcyjności.
Przy okazji, jedną z najbardziej chwalonych błyskotek z mojej kolekcji (uwierzcie mi, nie chcecie wiedzieć, ile mam szkatułek!) jest właśnie kamea z Edgarem. Sporo osób chciało zobaczyć ją z bliska, czasami nie można było ich odgonić! :)



Do Edgara był dołączony krótszy łańcuszek (z miłym akcentem!), a do damy dłuższy (ok. 34 cm x 2).
Powiem szczerze, nie przepadam za długimi wisiorkami. Przy moim biuście, takie naszyjniki latają w tę i we w tę. :P Dlatego do damy doczepiam inny łańcuszek (na szczęście "zaczepka" pozwala na to).
Przy Edgarze nie zmieniam nic, ale zapinam go dużo dalej niż jest to wskazane (by układał mi się powyżej dekoltu, bliżej szyi).




A tu zdjęcia od tyłu. Na szczęście oba są płaskie z tej strony i nie odbijają się od ciała. :)



Ostatnim przedmiotem, na który się skusiłam, były te kolczyki! Akurat byłam po lekturze 4. części sagi pt. "Dzieje czarownic z rodu Mayfair" Anne Rice i nie mogłam oprzeć się tym słodkim gramofonom,



Tu, na zdjęciu, możecie zobaczyć, jakiej wielkości są kolczyki.


Podsumowując, już zbieram fundusze na kolejne błyskotki, czyli mój werdykt to:
ocena* POZYTYWNA :-)



PYTANIA DO CZYTELNIKÓW

I jak Wam się podoba ta biżuteria? :)
Gdzie kupujecie najczęściej błyskotki?
A może stawiacie na "minimalizm" i nie interesują Was takie dodatki?



***************************************

* w przyszłości planuje wpis o sklepach (stacjonarnych i online), do których warto zaglądać, więc cierpliwości!
* wybaczcie, ale na razie nie chcę stosować oceny w postaci liczbowej; moim zdaniem taka słowna opinia jest łatwiejsza w odbiorze
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...