czwartek, 19 marca 2015

Czas na wiedźmy: recenzja dwóch tomów serii 'Bobby Dollar'.

Dzisiaj przedstawiam Wam recenzje dwóch części serii o Bobbym Dollarze autorstwa Tada Williamsa. Obie opublikowałam na swoim profilu na Lubimy Czytać (polecam tą stronę wszystkim "czytaczom").

Tak tytułem wstępu, seria ta jest z gatunku fantasy. Pojawiają się tu istoty nie z tego świata: anioły i demony. Głównym bohaterem powieści jest Bobby - anioł-adwokat. Resztę przedstawiam poniżej!

Miłego czytania! :)

źródło: moje archiwum


źrodło: moje archiwum


Brudne ulice nieba

Coś w tej powieści jest urzekającego…
Świat widzialny i niewidzialny, ludzie, istoty, miejsca, tajemnice…

Mimo pewnych niedoróbek, które niestety nieraz psuły mi odbiór książki (i przy okazji obniżyły końcową ocenę), niekiedy siłą musiałam odkładać ją na bok. Rzadko mi się to zdarza, o ile w ogóle, jednocześnie wielbić i czuć niechęć do powieści.

Co mi odpowiadało, to filozoficzne podejście do tematu Boga, ‘drugiej strony’, aniołów i demonów, grzechów czy sprawiedliwości. Główny bohater - anioł i adwokat w jednym - poddaje pod wątpliwość wiele istotnych (niebiańskich jak i piekielnych) kwestii. Czytelnik może razem z nim zadawać pytania, przy czym, co gorsza, na większość nie uzyska odpowiedzi.

źródło: moje archiwum
Ogólnie Bobby działa w myśl zasady: „wierzę, ale sprawdzam”. Jest bardzo dynamiczną postacią, nie siedzi z założonymi rękami. Nieraz naraża się na gromy z nieba bądź ognie piekielne. Jednak nie hamuje go to przed odkryciem prawdy. Martwi się o dusze zmarłych, walczy o nich. Chroni swoich przyjaciół.. Pomyślicie: „ideał!”. Nic bardziej mylnego. Dolar jest podobny w swoim usposobieniu do Felix’a Castor’a, Lokiego (z „Kłamcy”) i Constantine’a – przynajmniej ja odnajduje u tych panów cechy wspólne. Pije, wikła się w toksyczne związki, urządza strzelaniny (a nie, przepraszam, to nie on zaczyna, po prostu przypadkowo znajduje się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie ;)), a lista jego wrogów ciągle rośnie.

Jeśli chodzi o samą powieść, najbardziej brakowało mi tu odrobiny poetyckości. Miałam wrażenie, że autor pisząc tą powieść, był strasznie spięty. Za bardzo naciskał na aspekty „encyklopedyczne” – miło jest dowiedzieć się czegoś o nowych miejscach, rzeczach, ludziach, ale musi to być odpowiednio wplecione w fabułę i odpowiednio skonstruowane. Chyba Tad Williams za bardzo naciskał na męską (czyt. rozsądną) stronę swojej natury i ‘nie popłynął’, za często ‘trzymał się brzegu’.

Jednakże miło (a nawet bardzo miło) spędziłam czas, chadzając brudnymi ulicami nieba, więc z przyjemnością i (przyznam) lekką obawą sięgnę po kolejną część!

Ocena: 8/10

Szczęśliwa godzina w piekle

Kolejna część, kolejne spotkanie z Bobbym Dolarem (aniołem-adwokatem). Tym razem wędrujemy, niczym Dante, piekielnymi drogami, spotykając wiele dziwacznych (i niekiedy… sic! … miłych) demonów. Nasz cel jest jasny, wyrwać ukochaną z ręki wroga.

I znowu mam te same odczucia do dzieła Williamsa co wcześniej, mieszanka miłości i nienawiści.

źródło: moje archiwum
Kocham tę powieść za Bobbego (ach, ten jego charakterek!), przedstawiony świat (tu: piekło jest tak realistycznie opisane, że aż ciarki mnie przechodziły na samą myśl o wylądowaniu w tym miejscu) oraz problemy natury egzystencjalnej (czy ci z piekła to naprawdę „ci źli”..? dlaczego Bóg pozwala na wiele złych rzeczy..? czy wśród aniołów jest zdrajca..?). Ogólnie podziwiam wyobraźnie Tada. Wszystko pokazuję w detalach, z dozą smutku, ale też nadziei. A odrobina czarnego humoru dodaje historii nutę rozrywki pomieszanej z melancholią i beznadzieją.

A nienawidzę ją (ok, nie przez cały czas!) za styl pisarski. Williams posługuje się innym „piórem” niż czytani do tej pory przeze mnie twórcy. Coś jest takiego w jego sposobie pisania, że czasami mam ochotę rzucić książkę w kąt, bo czuję się fizycznie wymęczona. Bardzo dziwne wrażenie.. Tym bardziej, że jak już się skupię, to można powiedzieć: idzie mi gładko. Jestem przyzwyczajona do długich opisów, grubych książek, a wręcz je uwielbiam, jednak tutaj czasami mam problem z przebrnięciem przez jakieś strony/rozdziały.

Ogólnie polecam fanom anielskiej (i diabelnej!) literatury oraz postaci w stylu Constantine (nadworny egzorcysta) czy Lokiego (bohater cyklu „Kłamca” Ćwieka). Reszta może nie dać rady.

Ocena: 7/10

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...