wtorek, 21 kwietnia 2015

Mój kot - zdjęcia.

Dzisiaj przedstawię Wam moją kotkę. Nazywa się Labi. Można powiedzieć, że jest Persem (nie ma rodowodu). Dostaliśmy ją od rodziny. I jest z nami od ładnych paru lat.
Na początku była to wredna istotka, ale wystarczyła odrobina miłości (i sterylizacja - śmiejcie się! a po tym z Labi zrobiła się prawdziwa przytulaska) i kotka stała się milsza, bardziej pragnąca naszego towarzyska i po prostu niezastąpiona. :)
Zapraszam serdecznie na mojego instagrama, gdzie możecie się natknąć na zdjęcia mojego kociaka! :)

***************************

AKTUALIZACJA

Kocia Kawiarnia UZBIERAŁA fundusze! :-)
Dziękuję wszystkim tym, którzy wpłacili symboliczne bądź większe kwoty. :-)
Udało się Nam! Miau! :-)

Przydatne linki.

*****************************

Ach, słoneczko! Chillout.

Typowa menelka. Żaden karton jej nie straszny!




poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Czas na wiedźmy: klub B90.

Na szczęście dla Gdańszczan (nie tylko tych lubiących ciężką muzykę) jakiś czas temu - w sumie całkiem niedawno - rozpoczął swą działalność klub B90.
Klub ten mieści się na terenach Stoczni, konkretnie na ulicy Elektryków.

Tu macie moją - nieporadną trochę - mapę, jak tam dotrzeć. Ale również możecie wejść na stronę klubu i tam kliknąć zakładkę "Lokalizacja", by dowiedzieć się, gdzie ów miejsce się kryję.



Bilety na koncerty można nabyć w różnych punktach, np. w Stacji DeLuxe czy w secondhandzie Spirit Of Rock And Roll (ja właśnie tam kupowałam wszystkie bilety), - dla wygodnych - poprzez Internet: tickets.soundrive.pl albo - dla spóźnialskich - w klubie w dniu koncertu (o ile jeszcze będą bilety).

Miałam przyjemność, w ciągu ostatniego półrocza, być na trzech koncertach odbywających się w klubie B90.


niedziela, 5 kwietnia 2015

Świąteczny wpis - Wielkanoc.

Dzisiaj będzie świątecznie i ... króciutko!

Przygotowania do Wielkanocy - w porównaniu do Bożego Narodzenia - przebiegają sprawniej. W końcu wiosenne święto jest krótsze i niestety (!) nie tak hucznie obchodzone w Polsce jak to zimowe.
Pogoda niespecjalnie dopisuję - niska temperatura i albo deszcz albo śnieg - ale trudno było nie skusić się na rodzinny spacer po obfitym śniadaniu (sceneria dosyć smutna, bo deszczowa, dlatego ze zdjęciami się wstrzymałam).
Ale przejdźmy do lepszego tematu, czyli... jedzenia!
A o to, co wylądowało na świątecznym stole:

Schab mamusi :) i moja pieczeń z jajkami.

Sklepowa szynka i pasztet. ;D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...