czwartek, 13 sierpnia 2015

Czas na wiedźmy: recenzja trzech książek (wampiry, anioły i.... koty).

Przez te upały: ludzie kryją się w domach... albo za parawanami. Koty śpią "all day, all night" (chwila! one zawsze tak robią...). Biedronki moszczą sobie gniazdka na naszym łóżkach (tak, tak, ostatnio takiego nieproszonego gościa musiałam wyrzucić - nie martwcie się, żadne zwierzę nie ucierpiało przy tej scenie). A elektrownie każą oszczędzać energię...

Dlatego post będzie taki nieuczesany. Trochę ostatnio nadgoniłam pisanie recenzji (raz mi wychodzą dłuższe, raz krótsze, ale są!) książek na LC. Więc w dzisiejszym poście umieszczę 3 z nich. :)

Zapraszam!

Świat według Boba. Dalsze przygody ulicznego kota i jego człowieka

Autor: James Bowen

źródło: mój instagram
     Jeszcze do niedawna zapierałam się rękami i nogami, że nie ma mowy bym polubiła książki biograficzne (ewentualnie jakąś biografię gwiazdy rocka) czy poradniki. A tu proszę! Najpierw pokochałam "Projekt Szczęście" (poradnik), a teraz "Świat według Boba"! Świat oszalał. ;)
     Mimo że nie czytałam 1. części (tyt. "Kot Bob i ja"), z łatwością się odnalazłam. Historia pokazana jest z punktu widzenia Jamesa Bowena (właściciela kota Boba). W 2. części poznajemy dalsze (i niełatwe) losy dwójki bohaterów. Więcej nie zdradzę, by nie psuć przyjemności.



     Język tu używany jest bardzo prosty, co poniektórym może przeszkadzać. Jednak mnie to odpowiada, ponieważ potęguję to autentyczność historii (miałam wrażenie, że siedzę twarzą w twarz z J. Bowenem i ten opowiada mi to, co go spotkało).
     Przyznaję się, że ta książka chwyciła mnie za serce (nieraz miałam łzy w oczach - a raczej uchodzę za osobę niewrażliwą). A co najważniejsze, dała mi do myślenia. Bo czy nie i ja czasami traktuję ludzi z marginesu, jak tych gorszej kategorii, nie do odratowania..? Czy każdy nie ma prawa do błędów, nawet tak rażących, jak zagłębienie się w narkotyki czy alkohol..? I czy zwierzęta nie są bardziej łaskawsze od nas..? Czy ludzie kochający "bardziej" zwierzęta niż ludzi, nie mają trochę racji..? Przecież to ludzie ludziom gotują często taki marny los... Te i wiele innych pytań nasuwają się po przeczytaniu tej książki..
     Inaczej, polecam "Świat według Boba" każdemu!

Siewca Wiatru

Autor: Maja Lidia Kossakowska

    Akurat "Siewca wiatru" towarzyszył mi podczas nieciekawego okresu. I jestem mu za to wdzięczna (a konkretniej autorce za napisanie tej książki). 
     Historia jest mroczna, pełna bólu i cierpienia.. jednakże jest tam iskierka nadziei: przyjaźń, miłość, lojalność, wiara.. to wszystko buduję pozytywną energię bijącą od tej powieści.
      Fabuły nie będę zdradzać (zresztą nie jestem dobra w streszczaniu; uważam, że historia traci wtedy na wartości). Jedynie napiszę, że głównymi bohaterami są aniołowie, należący do różnych klas. Akcja dzieję się przeważnie w Niebie albo Piekle. Wątki są przeplatane, dzięki czemu poznajemy wiele różnych postaci.
źródło: http://www.empik.com/siewca-wiatru-kossakowska-maja-lidia,3062204,ksiazka-p
     Książka jest bardzo dobrze napisana, więc czyta się ją bardzo szybko (nawet nudniejsze momenty). Mnie było się trudno oderwać od tej powieści.
     Opisy są bardzo rozbudowane, co raczej działa na korzyść powieści (chociaż nie zawsze, czasami wzrok mi się męczył i miałam ochotę przeskoczyć niektóre fragmenty). Autorka z precyzją odwzorowuje poszczególne sceny. 
     Książka jest opatrzona pięknymi ilustracjami, które budują klimat, i ma bardzo ładną okładkę, która przykuwa wzrok.
     Świat przedstawiony zachwyca. Wszystko jest dopracowane i pokazane w szczególny sposób. Zło nie jest tu jednoznaczne (np. Lucyfer jest Panem Piekieł, ale nie takim, jakim go religia postrzega; po prostu wybrał nieodpowiednią stronę podczas buntu). To nie jest typowa, dobrze nam znana wizja Nieba i Piekła. Autorka podeszła kreatywnie do tematu, czerpiąc jednocześnie z różnych historycznych/religijnych źródeł.
      W niektórych scenach można się pośmiać, humor jest tu zgrabnie wpleciony. 
    Bohaterowie są interesujący, kierują nimi różne motywy (często niejednoznaczne). Aniołowie posiadają cechy bardzo ludzkie (np. słabość do alkoholu, kobiet, zabaw czy intryg), mimo to biję od nich anielski blask. Jest tu zaznaczone, że nieważne jak te istoty byłyby podobne do nas, są inne, odpowiedzialne za cały wszechświat, zdolne znieść więcej niż my.
    Większość rozwiązań (i postaci) w "Siewcy wiatru" mi się podoba, ale żeby nie było tak kolorowo, muszę również zwrócić uwagę na parę rzeczy, które mnie irytowały bądź moim zdaniem były zbędne.
     Zawiodła mnie trochę mała ilość scen na ziemi. Myślałam, że "Siewca wiatru" jest powieścią w stylu "Brudne ulice nieba" T. Williams (tam anioły działają na polu ziemskim, rzadko odwiedzają sfery niebiańskie, ale charakterki mają równie ciekawe jak te tutaj). Chociaż patrząc pod kątem całej powieści, można powiedzieć, że ten zabieg był konieczny, by nie doszło do rozwarstwienia w fabule (bo po co do anielskich spraw mieszać ludzi..? ;)).
     Najbardziej irytującym zabiegiem było używanie zdrobnień. O ile użycie przezwiska "Lampka" dla Lucyfera mogę jeszcze zrozumieć, o tyle zwracania się do poważnych aniołów "Gabryś", Miś" itp. nie mogę pojąć.. Jeśli miało wyjść zabawnie, to niestety mnie to ani nie rozbawiło, ani nie ujęło.
     Wiecznie cierpiący Daimon też czasami doprowadzał mnie do pasji. Ok, rozumiem, że chłop nie miał łatwego życia, jednakże niektóre sceny zakrawały o czysty sadyzm. Nie sądzę, by nawet anioł mógł tyle znieść.
    Mogłabym jeszcze przyczepić się do tego, że momentami powieść była przeciągana i ślady bałaganu można było zauważyć, ale już zamilknę. Bo to może nawet budowało cały urok tej powieści..?
       Ogólnie polecam! :)
     P.S. Polscy autorzy pokazują mi, że my również mamy się czym pochwalić! Więc wspierajmy polską literaturę!


Taltos

Autor: Anne Rice

     Z uwagi na to, że jest to już 5. część sagi o czarownicach Mayfair, niewiele można powiedzieć o fabule, by czegoś nie zdradzić. Więc napiszę jedynie parę słów, by zobrazować moją (dosyć niską jak na powieść A. Rice) ocenę.
   Tym razem autorce nie udało się pochwycić tego magnetyzmu, który nieomal (jak się teraz przekonałam) zawsze towarzyszy jej książkom. Niby był, ale gdzieś się rozmywał po kątach. 
     Bardzo ciężko czytało się "Taltosa". Z czasem tylko ciekawość, jak skończy się ta historia (czy tylko mnie nie spodobał się taki koniec..?), trzymała mnie przy tej powieści.
źródło: http://kormoran.sklep.pl/taltos-anne-rice,id5003.html
      Mam wrażenie, że przy pisaniu "piątki" Rice już za bardzo popłynęła. Coraz mniej miało to wspólnego ze światem czarownic i tak kochanym przeze mnie orleańskim klimatem.      Myślałam, że czytam powieść z gatunku science-fiction. I to ciągłe nawiązywanie do chrześcijaństwa.. męczące..
     Po prostu w pewnych momentach czułam się zagubiona i skonsternowana. Wkradł się tam chaos, który różnie się objawiał. Na przykład pod postacią nieskładnych wypowiedzi bohaterów. W niektórych scenach może to i było potrzebne, by zaznaczyć jakieś uczucia, ale ogólnie przekroczono granice zdrowego rozsądku w tej kwestii. Również sporo zachowań głównych i pobocznych postaci było niezrozumiałych, niepasujących nieraz do osobowości danej osoby czy sytuacji. 
     Nie wiem, nie wiem, jestem zaskoczona złym prowadzeniem tej powieści.. A zakończenie jakieś takie.. szalone..? Zupełnie nie pasowało do całej historii, tak jakby było spisane na siłę, bo autorce brakowało już pomysłów (a po ponad 600 stronach - nie licząc poprzednich części - to zapewne może się zdarzyć nawet najlepszym).
     Polecam tylko fanom, żeby zobaczyli, jak potoczyły się dalsze losy Michaela, Rowan i Mony. I by wyrobili sobie własną opinię na temat tej części.
     P.S. Rada dla tych, co nie czytali poprzednich części: nie należy zaczynać swojej przygody z tą serią od przeczytania "Taltosa"!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...