piątek, 25 września 2015

Czas na wampiry: zmiana mojego stylu na przestrzeni lat.

Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł, by podzielić się ze światem moją modową metamorfozą.
Nie będzie to lekkie, łatwe i przyjemne zadanie, jednak chętnie się go podejmę.
Z góry zaznaczam, że nie będę umieszczała żadnych zdjęć z dzieciństwa. Nie tylko chodzi o mój opór wewnętrzny, ale też kwestie praktyczne. Era cyfrówek nie przypadła na moje dzieciństwo, więc ewentualne zdjęcia musiałabym skanować i wrzucać do komputera. A wierzcie mi, póki mogę, wolę nie korzystać z tego sprzętu (humorki ma..). Mam nadzieje, że opis Wam wystarczy.
To do dzieła!

Tak naprawdę od zawsze starałam się być inna. Na początku nie było łatwo. Wiązało się to z przemianami, które dokonywały się w Polsce. Wtedy trzeba było zaopatrywać się w ciuchy w hurtowni i na rynku, bo nie było centrów handlowych, albo nie raz nawet iść z czymś do krawcowej. Czegoś oryginalnego można było ze świeczką szukać. Ale nie tylko z tego powodu, również ze względu na moje gabaryty (no wiem, że nadal do szczupłych nie należę ;)). Dzisiaj się marudzi, że jest ciężko znaleźć coś w rozmiarach powyżej 42 (a nawet niektórzy mówią: pow. 38), a co ja miałam wtedy powiedzieć..?

Postaram się streścić całe lata moich modowych poczynań, jak najlepiej potrafię. Nie chcę nikogo zanudzić. Moim celem jest pokazanie, że dbanie o swój styl, to nie jest oznaka materializmu, że praca nad nim to nie jest chwila, że to jest ciężkie zadanie na lata, kosztujące niekiedy wiele nerwów (np. ataki zawistnych ludzi) i w jakiś sposób lekcja pokory. Jednakże efekt końcowy (chociaż nikt nie gwarantuję, że potem nagle nie zmienisz stylu) daję poczucie swobody, wolności, wzmacnia charakter, prowadzi do zjednoczenia naszej osobowości (zgodności naszej strony wewnętrznej z zewnętrzną).



1. ETAP

(dzieciństwo)

Zaczynamy od dzieciństwa. Do niego jedynie nawiążę, bo zdjęć z tamtego okresu nie chcę upubliczniać (patrz: wyżej).
Od małego już miałam zadatki na Panią Modnisię. Podkradłam z maminej szafy obcasy, długą spódnicę (do dzisiaj ją pamiętam! miała dziwny zielony kolor), zakładałam koronę (z plastiku) i chodziłam dumna po całym mieszkaniu. Ach, to dzieciństwo!
Moją wyobraźnię pobudzały różne ciekawe ciuszki, które mnie otaczały. Miałam trzy sukienki w ciekawe wzory: niebieską w białe kropki, różową w zabawki i jeszcze jakąś. Często na jakieś rodzinne uroczystości je zakładałam. :)
Uwielbiałam też kostium (koszulka plus spódnica z frędzlami) z Pocahontas. Czyżby już wtedy lubiła styl boho, nie wiedząc o tym..? Miałam też fazę na chodzenie w dresie, a do tego obowiązkowo czapka z daszkiem, odwrócona do tyłu. Musiałam zabawnie wyglądać.

źródło: forwallpaper.com

sobota, 19 września 2015

Czas na wampiry: Dżasmin w wydaniu boho.

Na szczęście pewnego niezbyt pięknego dnia (jakby miała być szczera) w porę przypomniałam sobie, by zrobić zdjęcia stylówki zanim przebiorę się w dresy (jakiś problem..? dresiki w domowym zaciszu, i wyłącznie!).
Chociaż szkoda, że aparat był rozładowany (złośliwość rzeczy martwych..) i musiałam moim zawodnym Huawei (ma beznadziejny aparat, naprawdę) obfotografować stylizację.
Cóż, jednak trzeba cieszyć się z tego, co się ma, prawda..? ;)

A propos, chciałam już wrzucić zdjęcia bez zasłoniętej twarzy, jednak postanowiłam to dopiero po stworzeniu tego wpisu, więc musicie poczekać do kolejnej stylizacji. ;D

Pogoda dosyć długo nas rozpieszczała, niestety akurat tego dnia było trochę deszczowo. Humor też nie dopisywał, taki depresyjny był. Z tego powodu zdecydowałam się na stylizację szybką (czyt. posiadającą niewiele elementów) i wygodną.

Co i gdzie:

Bluzka - Kapp Ahl
Kolczyki - ???
Pierścionki - H&M
Bransoletki - m.in. Lokaah, Claire's
Spodnie - Tk Maxx
Buty - Zara

Premierowo i jako baza looku wystąpiły tu spodnie upolowane w TK Maxx. Alladynki (chociaż w wersji mało rozszerzanej) z wzorkiem a la tureckim przypominają o czasach świetności bajki Disneya. Czerwień dodaję charakteru i unowocześnia stylizację. Spodnie kolorystycznie idealnie współgrają z wojskowymi butami. A boho sznytu dodaję przewiewna bluzka z frędzlami, które również nawiązują do Alladyna, a raczej jego latającego dywanu.


sobota, 12 września 2015

Czas na wiedźmy: seria Assassin's Creed.



Z powodu zbliżającej się premiery Assassin's Creed: Syndicate postanowiłam stworzyć ten o to post. 
Jestem wielką fanką AC *. Towarzyszę serii od samego początku, albo raczej prapoczątku. Bo jeszcze seria nie ujrzała światła dziennego, a ja już z niecierpliwością jej wyczekiwałam. Ogólnie wtedy byłam zapalonym graczem, mimo że "niedzielnym".



* chociaż pewnie nie każdy się zgodzi z przymiotnikiem "wielka"; nie zagłębiam się zbytnio w poboczne twory związane z tą serią; przeczytałam zaledwie jeden komiks, nie sięgnęłam ani po krótkometrażowe filmiki, książki czy dodatki/gierki (np. Assassin’s Creed: Chronicles: China)

Assassin's Creed jest serią przygodowych gier akcji, posiadającą otwarty świat. Jest dostępna na takich platformach jak PlayStation 3, Xbox 360, PlayStation Vita czy PC (w zależności od części czy "podczęści"). Seria składa się z: głównych gier i pobocznych, książek, komiksów oraz krótkometrażowych filmów. Wszystkie gry zostały opublikowane przez Ubisoft. Pierwsza gra w serii miała premierę w 2007 roku.

Do tej pory ukazało się części AC (główna seria):
  1. Assassin’s Creed
  2. Assassin’s Creed II
    Assassin’s Creed: Brotherhood
    Assassin’s Creed: Revelations **
  3. Assassin’s Creed III
  4. Assassin’s Creed IV: Black Flag
  5. Assassin’s Creed: Rogue
  6. Assassin’s Creed: Unity
  7. Assassin’s Creed: Syndicate
** powiązane ze sobą, wszystkie opowiadają historię Ezio

[Niestety ja spoczęłam na laurach, bo ostatnią częścią, po którą sięgnęłam, było Black Flag. Przyznam się, że ceny mnie najbardziej odstraszają. Często czekam do kolejnej części, by kupić okazyjnie poprzedni AC (wtedy też jest duża szansa, że wszystkie błędy w grze zostaną już zniwelowane).]

Fabuła AC koncentruję się na walce asasynów z templariuszami. Zawiera ona sporo elementów historycznych, stąd gracz może się dowiedzieć wielu ciekawych faktów. 
Bohaterem, który spina pierwsze części jest Desmond Miles. Za pomocą animusa (maszyny odczytującej ludzką pamięć za pomocą genów) przeżywa pewne wspomnienia swoich przodków. Akcja z nim związana dzieję się w XXI w. Przodkami (niekoniecznie Desmonda) w tej serii są (kolejno): Altaïr ibn-la’Ahad, Ezio Auditore da Firenze, Ratohnhaké:ton, Edward James Kenway, Shay Patrick Cormac, Arno Dorian oraz Jacob i Evie Frye



niedziela, 6 września 2015

Czas na wilkołaki: wspomnienie podróży do Egiptu (część 1).


**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****


CZĘŚĆ 1


W Egipcie byłam parę razy i było to już lata temu. Jednak nadal wracam do wspomnień z tamtych (i nie tylko) podróży. A zdjęcia mi w tym pomagają.
Niestety teraz ze względu na sytuację w Egipcie, raczej nie zdecydowałabym się na podróż w tamte rejony. Nie czułabym się komfortowo, na pewno nie pomogłaby mi w tym też moja natura.
Napawa mnie smutkiem myśl o tym, że ktoś może zniszczyć Piramidy, Sfinksa... tak naprawdę dobro ludzkości, a nie tylko Egiptu... Czy jest szansa, że w Afryce i na Bliskim Wschodzie zapanuję pokój...?
Zostawiam Was z tym pytaniem i zdjęciami, by pokazać Wam, jak pięknie tam jest.
Miłego oglądania!



Mała uwaga, jako że ciężko było mi wybrać te najładniejsze zdjęcia i wyszło tego sporo, podzielę to na części (może dwie, może trzy...? jeszcze nie wiem).
Zdjęcia są pomieszane. Niekiedy ciężko mi stwierdzić, z jakiego miasta dokładnie są. Jeśli będę miała coś do powiedzenia, zamieszczę opis nad zdjęciem.
Między zdjęciami znajdziecie też notki "coś czego nie powie Wam żaden przewodnik". Będą to takie krótkie uwagi ode mnie, dotyczące moich wrażeń i odczuć po wizycie w tym kraju.


Tak kiedyś wyglądał mój egipski kącik w pokoju.



Palmy! <3 Jak je po raz pierwszy zobaczyłam, to omal gały mi nie wyszły. I jeszcze ten inny zapach... Poczułam się, jakbym zaraz miała spotkać wielbłąda i słonia na swojej drodze.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...