niedziela, 6 września 2015

Czas na wilkołaki: wspomnienie podróży do Egiptu (część 1).


**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****


CZĘŚĆ 1


W Egipcie byłam parę razy i było to już lata temu. Jednak nadal wracam do wspomnień z tamtych (i nie tylko) podróży. A zdjęcia mi w tym pomagają.
Niestety teraz ze względu na sytuację w Egipcie, raczej nie zdecydowałabym się na podróż w tamte rejony. Nie czułabym się komfortowo, na pewno nie pomogłaby mi w tym też moja natura.
Napawa mnie smutkiem myśl o tym, że ktoś może zniszczyć Piramidy, Sfinksa... tak naprawdę dobro ludzkości, a nie tylko Egiptu... Czy jest szansa, że w Afryce i na Bliskim Wschodzie zapanuję pokój...?
Zostawiam Was z tym pytaniem i zdjęciami, by pokazać Wam, jak pięknie tam jest.
Miłego oglądania!



Mała uwaga, jako że ciężko było mi wybrać te najładniejsze zdjęcia i wyszło tego sporo, podzielę to na części (może dwie, może trzy...? jeszcze nie wiem).
Zdjęcia są pomieszane. Niekiedy ciężko mi stwierdzić, z jakiego miasta dokładnie są. Jeśli będę miała coś do powiedzenia, zamieszczę opis nad zdjęciem.
Między zdjęciami znajdziecie też notki "coś czego nie powie Wam żaden przewodnik". Będą to takie krótkie uwagi ode mnie, dotyczące moich wrażeń i odczuć po wizycie w tym kraju.


Tak kiedyś wyglądał mój egipski kącik w pokoju.



Palmy! <3 Jak je po raz pierwszy zobaczyłam, to omal gały mi nie wyszły. I jeszcze ten inny zapach... Poczułam się, jakbym zaraz miała spotkać wielbłąda i słonia na swojej drodze.






Perfekcjonizm ekipy sprzątającej mnie zadziwiał. W Egipcie najbardziej starali się, jeśli chodzi o porządek w pokojach.


A tu ich dzieła.






************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
Będąc na wakacjach w Egipcie troszkę poznałam miejscowych. Z domu wyniosłam otwartość na drugiego człowieka (oczywiście z odrobiną rozsądku). Więc korzystając z okazji starałam się trochę czegoś dowiedzieć, chociaż mój angielski wtedy pozostawał wiele do życzenia. Spotkałam się z wielką życzliwością ze strony Egipcjan. Każdy witał drugiego człowieka z uśmiechem. Nikt nie wypominał nikomu słabej znajomości języka, można było nawet na migi się dogadać. Było naprawdę rewelacyjnie, aż tak, że miałam nawet takie myśli by tam zostać na zawsze. Myślałam o studiowaniu Arabistyki. Stety, niestety z "planów" nic nie wyszło, ale nadal ciepło wspominam ten kraj oraz ludzi tam mieszkających.

************************************

Nigdy nie zapomnę babki, która biegała wokół tego posągu (podobno zapewnia to płodność).


 Egipski kot.
Wtedy jeszcze nie pałałam tak wielką miłością do kotów, ale i tak radocha była z nieoczekiwanego spotkania.


Ja z siostrą. 
Sprzedawca z tego sklepu był naprawdę miły. Z przyjemnością się tam przychodziło. Raz zaproponował naszej rodzinie, by młodsza część zrobiła sobie zdjęcia w tych sukienkach.  


Czerwoną kieckę mam do dziś. Chociaż biedna leży i czeka... na północ. ;)


Piramidy.
Pierwsze spotkanie (widok z autobusu).






************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
Zmorą wszystkich zorganizowanych wycieczek były przerywniki w postaci wizyt w przeróżnych sklepach. Ok, rozumiem, że ktoś tam chcę sobie zarobić. Jednak w pewnym momencie to miałam ochotę komuś głowę za to wyszorować.. Tym bardziej przy takich akcjach: na końcu wycieczki do Kairu był czas na zakupy na targu. Nasza rodzina nie zdecydowała się na wyjście z autokaru, tak jak i spora część innych wycieczkowiczów. Byliśmy już wykończeni i chcieliśmy wracać do hoteli (poza tym czekała nas parogodzinna podróż powrotna). Niestety jedna kobieta z wycieczki zniknęła na ponad 2 godziny (tak, dobrze czytacie!). Nie mogli jej znaleźć.. Już myślałam, że ją porwali czy coś. A ta wróciła uradowana z jakąś podróbką, litości! 

************************************

Już na miejscu.










Sfinks.
Strasznie ciężko było zrobić sensowne zdjęcia, bo co chwilę ktoś wchodził w kadr. Ja sama mam zdjęcie ze Sfinksem plus milion dodatkowych "statystów". ;)





************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
W Egipcie handel kwitnie dosłownie wszędzie! Czy na ulicy, czy przy zabytkach albo na plażach. Sprzedawcy kuszą. Trudno się od nich odgonić, JEDNAK to nie jest tak, że ktoś zmusza cię do zakupu. Wystarczy odwrócić głowę, obejść stoisko, po prostu nie zwracać uwagi. A jeśli ktoś jest asertywny (wysoki level musi być xD), może przystanąć i wysłuchać, co sprzedawca ma do zaoferowania, a potem odejść.
Powiem szczerze, że ciężko mi stwierdzić, czy ktoś nas "obrobił". Byłam w takim wieku, że pieniądze raczej nic dla mnie nie znaczyły. Na pierwszej wycieczce przywieźliśmy masę pamiątek, ale zakupu ani jednej z nich nie żałuję. W sumie przepłacanie również występuje w krajach europejskich, więc o co tyle szumu, nie wiem.

************************************




Tak ładnie przystrzyżonych krzewów u nas nie widziałam.



Świątynie.

nr 1



 nr 2
(niestety nie mam zdjęcia całości)


Tak na przekór wstawiłam to zdjęcia. :)



nr 3
(w budowie)


Co oni mają w tych ogródkach..? ;)




Te sklepiki (na terenie hotelu) były cudowne! :) Kupiliśmy tu wiele pamiątek, w dodatku po sensownych cenach (wtedy nawet wycieczki, np. do Kairu, nie były drogie...).




Kolosy Memnona (nazwa popularna, jednak to tak naprawdę wizerunki faraona Amenhotepa III).


************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
Ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać.. Była możliwość wyjścia z autokaru (to był jeden z naszych przystanków), by pooglądać kolosy i zrobić sobie zdjęcia, to hrabiny i hrabiowie siedzieli z tyłkami.. Oprócz mojej rodziny może jedna/dwie osoby wyszły.
Nie wiem, jak z innym nacjami, ale my nie dość, że strasznie zachowujemy się na wakacjach zagranicą, to nie umiemy korzystać z okazji (ile razy w życiu uda ci się zobaczyć jeszcze piramidy..? no właśnie!).  Ja zawsze biorę garściami. I Wam też to radzę.

************************************



Pamiętajcie, że to dopiero pierwsza część.
Wypatrujcie kolejnego postu!

**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...