czwartek, 29 października 2015

Czas na wilkołaki: wspomnienie podróży do Egiptu (część 3).


**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****


CZĘŚĆ 3


Za nami już dwie części tego cyklu (tu i tu). Ten wpis będzie ostatnim, jeśli chodzi o Egipt.
Mam nadzieje, że się spodobało i że dotrwaliście do końca.
Na komputerze mam jeszcze zdjęcia z wojaży do Tunezji, mojej ostatniej zagranicznej podróży, i gdzieś tam na płycie pewnie mam zdjęcia z Turcji (ojej! kiedy to było!). więc może skuszę się na kolejny podobny cykl.
Chociaż z tych wycieczek już nie mam aż takiej ogromnej biblioteki obrazów. W obu tych krajach byłam tylko raz, a w Egipcie parę razy, stąd znaczna różnica w zasobach.


Zmrok i zmierzch.
Kiedy wszyscy smacznie spali (w autokarze) w drodze do/z... ups, nie pamiętam, może do/z Kairu...?, ja robiłam zdjęcia. :)




Pierwsze dwa widoki są z autokaru.
Uwielbiam ten krajobraz. Chociaż zieleni trochę brakuję. ;)









To zdjęcie zrobiłam chyba przy kolosach.


Statki na Nilu.





A tu jachty (nie pamiętam, gdzie były robione zdjęcia).



************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
Moja rodzina w Egipcie (ale nie tylko) rzadko była brana za Polaków. Nie wiem, czy mamy aż tak inną urodę od słowiańskiej..? ;) Na wakacjach zagranicznych mieli nas za Włochów, Egipcjan, Turków, Tunezyjczyków, a nawet za ..... Francuzów! Nigdy nie zapomnę, kiedy przeglądając ciuchy w pewnym tunezyjskim sklepie, babka zaczęła do mnie gadać po arabsku. Myślała, że jestem sprzedawczynią. A ja takie oczy, zatkało mnie i mama musiała mnie ratować. ;)
Ogólnie prawdziwych Egipcjan (z urody) już raczej nie ma. Wszyscy mają arabskie rysy i kolor skóry (jednak co się dziwić, jak w Arabowie w 640 r. zajęli Egipt..?). Starożytni Egipcjanie podobno byli biali, co było fenomen w czarnej Afryce.

************************************

Parę ujęć otoczenia ze statków.
Bardzo miło wspominam wycieczki po Nilu. :)








************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
W Egipcie jest ciekawe połączenie historii (nie raz bardzo zamierzchłej), nowoczesności i kiczu (?). Egipcjanie jako ludzie mający we krwi handel (chociaż nie wiem, czy to nie jest już wpływ krwi arabskiej?) swoje dziedzictwo próbują sprzedać pod wszelką postacią, czy to figurek ogrodowych czy podrób papirusów (tak, ja też jeden mam na ścianie!). Spotkać też można dziwne mury, na których są zamieszczone różne obrazy (przeważnie przy hotelach, o ile dobrze pamiętam). A widok piramid, które nieśmiało spoglądają za blokami, intryguję.

************************************

Egipskie ulice część 2 (pierwsza tutaj).







Wszechobecne "artystyczne" mury.



Na żywo widok ten zapiera dech w piersiach. Uwierzcie mi na słowo.


O ile się nie mylę, to jest Cytadela Kairska.



************************************

Coś czego nie powie Wam żaden przewodnik.
Niestety zmorą Kairu są niedokończone budowle. Tak, mieszkają tam ludzie, a te bloki często nie mają nawet okien. Podobno chodzi o podatki (nie musisz ich płacić, gdy budynek jest nieukończony). Ale czy to prawda, nie mam pojęcia. Na pewno wpływa to negatywnie na wizerunek miasta.

************************************

Te niedokończone budowle..





Ile ludzi!


Pomnik Ibrahima Paszy (1789-1848), generała, (adoptowanego?) syna władcy tego kraju, Muhammada Alego. W 1848r. sprawował regencyjne rządy w Egipcie jako wāli (gubernator).


Obeliski, kolumny i posągi.













THE E.N.D. 

**** zdjęcia są mojego autorstwa, więc nie pozwalam na ich kopiowanie ani udostępnianie bądź inne wykorzystanie ****

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...