piątek, 29 lipca 2016

Czas na wiedźmy: recenzja pierwszego tomu "Błękitnokrwistych".

Przed Wami kolejna recenzja. :) Tym razem przedstawiam początek pewnej serii młodzieżowej o wampirach. Enjoy!


***********************************




       "Błękitnokrwiści" to pierwszy tom serii o tej samej nazwie (te serie mnie wykończą.. naprawdę!) pisarki Melissy de La Cruz.
       Akcja powieści toczy się współcześnie, chociaż mają na nią wpływ wydarzenia z przeszłości, konkretnie przybycie statku Mayflower do Ameryki w 1620 r., a następnie założenie kolonii w Plymouth. Niektórych rzeczy dowiemy się z notki początkowej, a potem z wpisów z pamiętnika pewnej damy rozlokowanych między niektórymi rozdziałami. Jeśli chodzi o pomysł tych notek, to jest to trochę zmarnowany potencjał, bo pomysł był bardzo dobry. Tych wpisów było zbyt mało i przez to budowane napięcie nie było dostateczne.
       Głównymi bohaterami tego tomu jest zgraja nastolatków: Schuyler Van Alen, Oliver Hazard-Perry, Dylan Ward, Jack i Mimi Force, Bliss Llewellyn. Chociaż największy nacisk jest kładziony na Schuyler (czy tylko dla mnie to imię jest straszne?). Wszyscy pochodzą ze znamienitych rodzin Ameryki i są uczniami elitarnego liceum Duchesne. W większości bogaci, nieraz zepsuci i zarozumiali. Dla większości licealistów najważniejsza jest sława (nawet pogrzeb koleżanki jest okazją do zdobycia poklasku). Noszą ciuchy od projektantów (czy tylko mnie irytowało ciągłe wymienianie tych projektantów..?) i spędzają wakacje na jachtach. Jedyne co wyróżnia niektórych, to właśnie błękitna krew, wampiryzm.
       A jaki jest ten wampiryzm..? Hmm, typowy dla dzisiejszych czasów. Bardzo łagodny, bardzo niedraculowski, bardzo.. celebrycki. Wszystkie znane chwyty (krucyfiksy, kołki, itp.) na te stworzenia nocy nie przyniosą skutku. Takiego wampira po prostu nie można zabić.. Ale czy aby na pewno..?
       Kończąc, czy polecam "Błękitnokrwistych":
a) nastolatkom..? - Tak.
b) dorosłym..? - Tak, O ILE pragną znowu zanurzyć się w dzieciństwie. Reszta może co najwyżej pochwalić pomysł na fabułę, gdy przymknie oko na formę (styl pisarski jest typowo młodzieżowy).
c) sobie..? - Tak, o ile będę miała ochotę na książkę z cyklu "łatwa, prosta i przyjemna".




***********************************

       Ogólnie szkoda, że gdy ja byłam nastolatką, nie było takich książek. Nie zrozumcie mnie źle, absolutnie nie żałuję ani minuty spędzonej na czytaniu szkolnych lektur (na początku głównie te książki były moją biblioteką), ale wtedy brakowało mi trochę porywu młodości, wolności, beztroski w literaturze.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...